img_1072

Uzdrawiający DOTYK

Uzdrawiający dotyk

Nie jest łatwo być dotykowcem w naszej kulturze! My ogólnie mało się dotykamy, przytulamy i całujemy! Może to ten nasz klimat ? A może ogólna niechęć do manifestowania i obnoszenia się ze swoimi emocjami ? Szanujemy swoją prywatność i to jest z pewnością dobre! Niemniej jednak w bliskich relacjach musi to wyglądać nieco inaczej!
„Łaszczaj, rapaj” – tak mówiło moje dziecko, ekstremalny dotykowiec. Brało moją rękę i samo się nią głaskało. Zawsze było wiadomo gdzie jest, bo lubiło trzymać się blisko mojej ( lub taty ) nogi. To oczywiste, ze dzieci lubią być dotykane i my też lubimy je przytulać bo są takie milusie, czyż nie ?
Ale gdy dzieci wyrastają, często gubimy ten dotyk gdzieś po drodze, niejednokrotnie nawet tego nie zauważając.
Podobnie dzieje się w związkach, gdy chodzimy z partnerem na randki to jesteśmy dla siebie czuli, dotykamy się, a w małżeństwie często już o tym zapominamy, a wtedy atmosfera się ochładza i w końcu oddalamy się od siebie!
A przecież  w relacjach chodzi o to byśmy byli  blisko i abyśmy czuli się połączeni ze sobą! Problem w tym,że żeby była  bliskość i intymność, trzeba to pielęgnować!

Dla  dotykowca oznacza to, że gdy jest odpowiednio często dotykany, to czuje się kochany, zrelaksowany i bezpieczny! A gdy komunikujemy  mu bezwarunkową miłość i bezpieczeństwo, to budujemy z nim mocną więź i zaufanie!

On z tej potrzeby dotyku nie wyrasta  nigdy!
Dla  niego być kochanym będzie zawsze oznaczało kontakt fizyczny, dotyk, przytulenie itp.
Co jest ważne w tym wszystkim ?
Ważna jest zarówno Ilość jak i częstotliwość dotyku !

Czyli staramy się dotykać naszego partnera lub dziecko jak najczęściej, w miły, delikatny sposób, tak jakbyśmy przypominali mu „widzę cię i pamiętam o tobie,jesteś dla mnie ważna/y”.

To może  być delikatne pogłaskanie, przytulenie czy położenie ręki na plecach lub głowie.
Trzymanie się za ręce, siedzenie blisko podczas oglądania TV, masaż przed snem – to nigdy się nie znudzi dotykowcowi ! On potrzebuje  najwięcej głasków, szczególnie gdy przechodzi trudne momenty, gdy jest załamany, zniechęcony, smutny czy chory. Rodzice takich dzieci muszą przy nich siedzieć non stop, podczas gdy inne dzieci wcale nie są takie wymagające, prawda ?

Oczywiście najlepszym nauczycielem tego co jest potrzebne będzie dana osoba i trzeba uważnie obserwować jej komunikaty.

Każdej  osobie  inaczej okazuje się miłość : żonie, mężowi i każdemu dziecku z osobna. Kobiety lubią raczej delikatny dotyk, ciepły i wrażliwy, a mali chłopcy lubią się siłować i mocować i gilgać.
Małe córeczki lubią siedzieć na kolanach rodziców i czytać książki ale znam też takie, które chciały by tato był zawsze ich tygrysem albo lwem i woził ich na swoim grzbiecie.
Tatusiowie często lubią głaskanie po plecach, masaże stóp i…..wiele innych!
Wyjątkowość każdej osoby każe nam dostosować środki wyrazu do jej unikalnych potrzeb, a do tego potrzeba uważnej obserwacji i zapisywania wniosków ( co zawsze proponuje na początku!). Bardzo ważne jest by czym prędzej zaprzestać wysyłania komunikatu pod tytułem
” nie zamierzam cię dotykać „albo  „twoja potrzeba jest jakaś dziwna”, co zdarza się często gdy druga osoba nie jest dotykowcem!
Co zrobić by zacząć?
Możemy zadać sobie takie pytania:
– co sprawiało nam najwiecej radości w fazie randkowanie?
–  jaki  rodzaj dotyku moja żona / mój mąż/ lubi najbardziej?
– co mogę poprawić już teraz?
– czy wysyłam jasny, czytelny komunikat, że lubię cię i chcę cię dotykać?
– kiedy mój mały dotykowiec jest najszczęśliwszy, zrelaksowany i zadowolony ?
Oczywiście wprowadzanie zmian wymaga trochę czasu i wytrwałości, zwłaszcza gdy zaniedbania są długotrwałe. Liczy się też determinacja i planowanie oraz chęć do  podejmowania ryzyka. To wszystko opłaca się i to bardzo, choć może nie od razu wyjdzie idealnie.
Pamiętam  jak zmagałam się z zachowaniem jednego z moich dzieci, które wstawało rano w dobrym humorze, ale bardzo szybko go traciło, a potem do drzemki jęczało, marudziło było nieznośne. W natłoku rożnych obowiązków nie zwróciłam na to szczególnej uwagi, ale kiedyś, gdy mnie szczególnie coś zirytowało, uniosłam się gniewem i zaczęłam krzyczeć na dziecko – co nie zdarza mi się często ! Byłam załamana, coś poszło bardzo źle ! W chwili spokoju zaczęłam analizować, co mnie tak wyprowadziło z równowagi. Zdałam sobie sprawę z tego, że ta sytuacja denerwuje mnie już od jakieś czasu, a mój wybuch był skumulowaną reakcją wynikającą z bezradności.
Jedno z moich  głównych haseł dotyczących rodzicielstwa brzmi : ktoś tu musi być dorosłym, co oznacza branie odpowiedzialności i wytrwałe szukanie rozwiązania. Nie można zwalać winy na dziecko !
Pomyślałam, że dziecko musi być nieszczęśliwe na swój sposób skoro się tak nieznośnie zachowuje, a ponieważ powtarza się to, co rano i przedpołudniem,  coś muszę z tym zrobić w tej przestrzeni czasowej. Postanowiłam poświęcić mu czas i zaraz po wstaniu bawiliśmy się klockami czy samochodzikami ( czyli czas wartościowy) i to pomagało, ale nie do końca. Dopiero jak połączyłem zabawę z dotykiem, czyli gilgotki i dużo głaskania po plecach i po główce, dziecko robiło wrażenie zadowolonego i zrelaksowanego. Oczywiście potrzeba było trochę czasu by dziecko upewniło się, że nie musi już walczyć o mój czas i uwagę, ale już po tygodniu z porannego marudy stało się spokojne i grzeczniejsze.
Dużo lepiej współpracowało ze mną w domu i zaczęło się łatwiej uczyć kolejnych umiejętności potrzebnych 2,3 latkowi. Warto było zainwestować 20 lub 30 minut by potem spędzać ze sobą miły czas bez napięć. Oczywiście nauczona doświadczeniem szukałam także w ciągu dnia różnych okazji by je przytulać i dopieszczać, ale z jakiegoś nieznanego powodu ten mały człowieczek najwięcej miłości potrzebował rano.
Dodam, że ja zupełnie nie jestem porannym człowiekiem, ale mus to mus, zamiast leżeć nieco dłużej w łóżku dawałam ten czas memu dziecku no i …… wyszło super!

Czasami swym złym zachowaniem dzieci dają nam znak, że potrzebują uwagi i wsparcia !

Ale każde dziecko ma inne preferencje i mądry rodzic / partner może je  rozpoznać , trzeba tylko nabrać trochę wprawy ! Więc jeśli Ty już wiesz, że twoje dziecko jest dotykowcem,  to teraz wiesz co z tym zrobić. Powodzenia😊

No Comments

Leave a Comment