img_2868

Chińczyk, Japończyk czy pekińczyk….? – czyli języki miłości.

Do każdych drzwi jest jeden klucz, ale trzeba go mieć!  

Do każdego serca jest jakaś droga, ale trzeba ją znaleźć, czyż nie?

Gary Chapman, doradca rodzinny i pastor, zaproponował jeden z najbardziej praktycznych, moim zdaniem, modeli rozpoznawania potrzeb emocjonalnych naszych bliskich. Moje spotkanie z jego publikacjami miało miejsce około dwadzieścia lat temu. Dokładnie pamiętam ten moment, bo było to po narodzinach mojego trzeciego dziecka. Siedziałam w łóżku wieczorem i płakałam, załamana. Nie ogarniałam rzeczywistości pełnej dzieci, prania, sprzątania, gotowania, spacerów. Czułam się przegrana i pokonana – chaos mnie dobijał! Jednak najgorsze w tej sytuacji było poczucie, że zgubiłam to, po co zdecydowałam się na rodzinę. Moim celem było stworzenie szczęśliwego, bezpiecznego miejsca o silnych więziach. A to mi się właśnie rozjeżdżało.

Właściwie dzieci zaczynały mi przeszkadzać, a prace domowe przytłaczały mnie. Czułam się przegrana.

To po co to wszystko ? Łzy kapały na moją księgę inspiracji i akurat trafiłam na werset w psalmie: „Jest matką cieszącą się dziećmi”, a ja się przecież wcale nie cieszyłam!!! Gdy twoja własna księga inspiracji cię dobija, to jest źle! Pewnie takich wieczorów było więcej, nie pamiętam, ale wiem, że wróciłam wtedy do tej książki i zaczęłam wdrażać w życie jej zasady.

Zdałam sobie sprawę z tego, że znajomość języków miłości partnera i dzieci jest kluczowa dla budowania silnych więzi, relacji, w których nie ma napięcia i rywalizacji, gdzie doceniamy swoją różnorodność i jest ona naszym bogactwem.

Wprowadzenie nowych nawyków wymaga trochę czasu i jest wiele koncepcji, które mówią, że potrzebujemy 21, 30 lub 60 dni, by wdrożyć nowe zachowania w nasze życie. Co ciekawe, w każdej z tych koncepcji mówi się o okresie dyskomfortu, gdy nowe zachowanie wydaje się być obce, sztuczne dla nas. Jednak po pewnym czasie staje się nasze własne i coraz łatwiejsze w stosowaniu (przypomina to jazdę samochodem). Tak było w moim przypadku!

Zaczynałam z trudem, wiele myślałam, prowadziłam notatki, rozmawiałam z mężem, rozpisywałam strategie dla każdego dziecka i nabrałam wprawy, szukając swojej ścieżki!

Dziś, po ponad 20 latach pracy i rodzicielstwa, robię to niemal automatycznie: oceniam języki miłości moich dzieci, odpowiadam na ich potrzeby, dzięki czemu mam świetne wyniki w pracy z dziećmi i… świetną rodzinę! W następnych postach opiszę każdy z języków miłości, podam literaturę, linki do testów, które można wykonać samodzielnie i wiele, wiele praktycznych pomysłów!

Zapraszam też na mój kanał na YT / Rodzinnepuzzle

No Comments

Leave a Comment